Wiadomości
- 18 sierpnia 2026
O włos od tragedii na Jeziorze Żywieckim. Kobieta alarmuje: „Mało nie straciłam córki”
W środku sezonu wakacyjnego, gdy nad Jezioro Żywieckie przybywa wielu żeglarzy, kajakarzy i użytkowników desek SUP, warto przypomnieć o zasadach bezpieczeństwa na wodzie. Jedna chwila brawury może zakończyć się tragedią.
Do naszej redakcji zgłosiła się pani Agnieszka, która opisała niebezpieczne zdarzenie, do którego miało dojść na Jeziorze Żywieckim. Jak relacjonuje, jej córka pływała na desce SUP, gdy została uderzona przez dużą jednostkę pływającą.
Według relacji naszej czytelniczki nie był to przypadkowy kontakt. Jednostka miała skierować się w stronę deski i uderzyć w nią dziobem, doprowadzając do przewrócenia osoby znajdującej się na SUP-ie. Po zdarzeniu sternik miał odpłynąć, nie udzielając pomocy.
Sytuacja, jak podkreśla pani Agnieszka, była wyjątkowo dynamiczna i niebezpieczna. Na desce Na desce znajdowała się jej córka, pływająca wraz psem, który był w kapoku.

„Co, gdyby ktoś utonął?”
Rodzina od lat korzysta ze sprzętu wodnego i posiada uprawnienia żeglarskie. Tym bardziej trudno im zrozumieć zachowanie, które opisują jako skrajnie nieodpowiedzialne.
Wątpliwości budzi przede wszystkim kwestia odpowiedzialności za zachowanie na wodzie. Oczywiście użytkownicy poszczególnych jednostek mają określone prawa i obowiązki, a przepisy regulują zasady pierwszeństwa. Nie oznacza to jednak, że większa jednostka może celowo doprowadzać do niebezpiecznej sytuacji z udziałem osoby pływającej na znacznie mniejszym sprzęcie.
Najbardziej niepokojące jest pytanie, które stawia nasza czytelniczka: co stałoby się, gdyby osoba znajdująca się na desce nie zdołała wypłynąć na powierzchnię?
Woda nie wybacza błędów. W przypadku przewrócenia się człowieka do jeziora sytuacja może w ciągu kilku chwil przestać być niegroźnym incydentem, a stać się walką o życie.
Problem większy niż jeden incydent
Jezioro Żywieckie w sezonie letnim jest miejscem wypoczynku dla tysięcy osób. Na wodzie spotykają się żeglarze, motorowodniacy, kajakarze, osoby korzystające z SUP-ów i pływacy.
Im więcej użytkowników akwenu, tym większe znaczenie ma wzajemny szacunek, przewidywanie zachowania innych i zachowanie odpowiedniego dystansu.
Deska SUP może wydawać się z perspektywy dużej jednostki niewielkim obiektem. Dla znajdującej się na niej osoby kontakt z rozpędzonym jachtem czy inną większą jednostką może jednak oznaczać poważne zagrożenie zdrowia lub życia.
Nie chodzi więc o tworzenie konfliktu między żeglarzami a osobami korzystającymi z SUP-ów. Chodzi o podstawową zasadę bezpieczeństwa: na wodzie nie ma miejsca na celowe stwarzanie zagrożenia dla innych.
Nagranie nie powinno być warunkiem zdrowego rozsądku
Pani Agnieszka twierdzi, że po zdarzeniu zwróciła się do policji. Jak relacjonuje, została poinformowana, że w tej sytuacji może dochodzić swoich praw na drodze cywilnej, a służby nie podjęły dalszych działań.
To rodzi kolejne pytanie: jak powinien postąpić użytkownik akwenu, który uważa, że został celowo narażony na niebezpieczeństwo?
W przypadku zdarzeń na wodzie problemem może być również udowodnienie dokładnego przebiegu sytuacji. Na otwartej przestrzeni często brakuje monitoringu, świadkowie mogą znajdować się w dużej odległości, a bez nagrania ustalenie tego, co dokładnie wydarzyło się na wodzie, może być bardzo trudne.
Nie oznacza to jednak, że warto rezygnować z reagowania. W przypadku niebezpiecznych zdarzeń należy w pierwszej kolejności zadbać o bezpieczeństwo poszkodowanych, a następnie, jeśli jest to możliwe, zabezpieczyć informacje dotyczące zdarzenia, w tym dane świadków czy nagrania.
Jedna chwila może zmienić wszystko
Historia opisana przez naszą czytelniczkę jest przede wszystkim ostrzeżeniem.
Wakacje, słońce i wypoczynek nad wodą nie oznaczają, że na akwenach przestają obowiązywać zasady odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie. W okresie, gdy na jeziorach pojawia się szczególnie dużo osób, każdy uczestnik ruchu wodnego powinien zachować jeszcze większą ostrożność.
To, co dla jednej osoby może być chwilą brawury albo próbą „pokazania, kto tu ma pierwszeństwo”, dla drugiej może skończyć się utratą zdrowia lub życia.
Pani Agnieszka zdecydowała się opowiedzieć o swoim doświadczeniu, ponieważ - jak podkreśla - chce zwrócić uwagę na bezpieczeństwo innych osób korzystających z Jeziora Żywieckiego.
I właśnie to pytanie warto postawić wszystkim użytkownikom akwenów: czy naprawdę trzeba czekać na tragedię, żeby zacząć poważnie traktować takie sytuacje?
Na wodzie każdy powinien pamiętać, że po drugiej stronie nie znajduje się jedynie „przeszkoda”, „mała jednostka” czy „ktoś, kto powinien ustąpić”. Znajduje się człowiek, który może mieć rodzinę, dzieci i wrócić tego dnia do domu. Wystarczy jedna błędna decyzja, by nie wrócił.
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu beskidy.cafe zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.
