Wiadomości

  • 2 stycznia 2026
  • 5 stycznia 2026

[FOTO] Sylwester na Klimczoku. Kiedy świętowanie zamienia się w dewastację

Pijaństwo, krzyki, muzyka z bezprzewodowych głośników, chamstwo, wymioty i śmieci. Taki obraz ludzi, którzy postanowili powitać Nowy Rok w górach, staje się niestety coraz bardziej powszechny. Relacja naszego redakcyjnego kolegi.

Sylwester na Klimczoku. Kiedy świętowanie zamienia się w dewastację · fot. Zac / beskidy.cafe
Sylwester na Klimczoku. Kiedy świętowanie zamienia się w dewastację


Jako osoba wychowana w górach, korzystająca z nich od ponad 30 lat, widziałem wiele. Mój dorobek górski to nie tylko Beskidy, ale również Tatry, Mała i Wielka Fatra, Góry Choczańskie czy Alpy. Chodzę po górach pieszo, jeżdżę na rowerze, wspinam się, fotografuję, zimą jeżdżę na nartach. Od lat prowadzę także grupy na wyjazdach górskich jako lider wypraw. Uczę wtedy ludzi odpowiedniego zachowania, czerpania z natury przy jednoczesnym oddawaniu jej ciszy, spokoju i szacunku. Góry nie są miejscem na robienie „bydła”.

W tym roku postanowiliśmy z grupą przyjaciół spędzić sylwestra w górach. Pomysł był prosty. O północy złożyć sobie życzenia na Klimczoku. Wyruszyliśmy około godziny 21 z parkingu przy Hali pod Dębowcem w Bielsku-Białej, żeby spokojnie i bez pośpiechu wejść na szczyt.

Początkowo wszystko wyglądało normalnie. Po drodze mijaliśmy turystów dobrze przygotowanych. Odpowiednie ubrania, sprzęt, oświetlenie, spokojne rozmowy podczas podejścia. Byli też tacy, którzy górskie buty znali tylko ze sklepowej półki i co chwilę pytali, czy „daleko jeszcze”. To akurat nic nowego.

Problem pojawił się wraz z kolejnymi grupami. Pijani krzykacze, którzy uznali, że świetnym pomysłem będzie zabranie w góry głośnika i zorganizowanie imprezy na szlaku. Z głośników leciały „hity” pokroju soundtracku z Kapitana Bomby czy utwory Fagaty i Popka. Towarzyszyły temu wrzaski, sikanie na drzewa przy innych ludziach, wymioty wprost na szlak. Śmieci gubione „przy okazji”, a w jednym miejscu porzucony na środku szlaku ketchup.

Zwrócenie uwagi kończyło się agresją. „Może chcesz w ryja?” albo klasyczne „to sylwester jest”. Jakby jedna noc w roku zawieszała wszystkie zasady współżycia społecznego i elementarnej kultury.

Na Klimczoku panowały fatalne warunki. Zero widoczności. Większość ekip rozbiegła się w popłochu, szukając miejsca, z którego da się zobaczyć fajerwerki. Sama północ minęła w miłej, spokojnej atmosferze. Jedna grupa odpaliła sztuczne ognie, inna rozpaliła ognisko. Składanie życzeń, chwila radości. Obrazek niemal bajkowy.

Problem wrócił przy zejściu



Tłumy pijanych ludzi ruszyły w dół. Jeden zataczał się samotnie po szlaku, paląc papierosa, bez latarki, idąc od lewej do prawej i ledwo patrząc przed siebie. Drugi, stojąc na zakręcie, załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne przy akompaniamencie głośnika. Trzeciego niosło dwóch kolegów, bo sam nie był w stanie zrobić kroku.

Szlak był obsikany, zarzygany i pełen śmieci. Sprzątać musieli inni turyści, bo ktoś przecież „musi”. Dwa dni później, 2 stycznia, GOPR informuje o akcji poszukiwawczej w noc sylwestrową. O godzinie 3.30 policjant z KMP w Bielsku-Białej, w asyście ratowników, ruszył w stronę schroniska na Szyndzielni, aby wspólnie sprawdzić okoliczne szlaki za zaginionym mężczyzną. Przeszukiwano rejon Szyndzielni, Koziej Góry i doliny Wapienicy. O 6.30 policja poinformowała, że poszukiwany mężczyzna został odnaleziony… w miejscu zamieszkania.

Ta historia jest puentą całości. Brak odpowiedzialności, alkoholu za dużo, rozsądku za mało. Świat zmierza w złym kierunku i nie dotyczy to wyłącznie miast czy wsi. Chamstwo dotarło także w góry.

I wisienka na torcie. Około godziny 2.00 dwóch młodych mężczyzn podchodzących w stronę Szyndzielni, ubranych jedynie w majtki i buty, dziarsko niosło ogromne opakowanie fajerwerków. Woń alkoholu była tak intensywna, że można było się nią niemal upić.

Góry nie są klubem, nie są festiwalem i nie są miejscem na odreagowywanie frustracji przy głośnej muzyce i alkoholu. To przestrzeń, która wymaga pokory, ciszy i odpowiedzialności. Bez tego prędzej czy później zapłacimy za to wszyscy.

Zac / beskidy.cafe

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu beskidy.cafe zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.